Czy żałować mam tych godzin,
które bezpowrotnie minęły
a w nich czyjś cały świat?
Ciekawe, co stałoby się jednak,
gdybym spowolnił swe tryby?
Od dawna zapomniany,
a teraz otoczony przez kurz.
Nie mam już jak dawniej sił,
ale pamiętam dobrze,
gdy potrzebny się czułem.
Przy moim delikatnym tik – tak
dzieci w kołyskach zasypiały.
Liczyłem ich pierwsze kroki,
czułem radości, czasem smutek,
łzy porażki i ich wielkie sukcesy.
Cóż, gdy moje wahadło spadło,
a tryby się mocno wyszczerbiły.
Stary jestem i totalnie zużyty.
Na nic już nikomu niestety,
więc sobie tu tylko poskrzypię.
Jednak pełen wdzięczności
za wspólne z ludźmi chwile,
za szczęście gdy odmierzałem
im piękny czas pełen spokoju.
Niepotrzebny pójdę na śmietnik.
Cóż to, ktoś zabrał mnie gdzieś
i coś tam majstruje puka i stuka
skręca mi okrutnie w trzewiach.
Czymś ostrym ściera po skórze
i czuję werniksu dziwną woń.
Teraz znów wiszę na ścianie salonu,
moje wahadło wprawione w ruch.
Słyszę nieznane mi głosy zachwytu.
Dziwne, czy ja może na powrót żyję?
Tak, czuję nowy czas – huraaa !!!
23.07.2026 r. godz. 14:59
Elizabeth
