***
żyję szczęśliwie choć kilka chwil
jak motyl minęło w obłokach
pamiętam twe imię
ty jesteś Klaudia - tak cię ochrzciłem
tak się zjawiłaś w nocy jak tęcza
co niczym most lekka
barwna i dźwięczna
lecz najpierw zerknąłem w lusterko
tak nagle ukazałaś tam swoje piękno
potem z wrażenia gazem do dechy
i znów w lusterko wsteczne spojrzałem
nie było tam ciebie - niemal płakałem…
ale niedługo siedzieliśmy już razem
w sali wielkiej jak gotyckie
z płomieni witraże
gdzie może odbywały się
bale dawniej - z tym tobie do twarzy
słałaś zza stołu do mnie spojrzenia
błękitu pełne twych oczu marzenia
a włosy miałaś jak kasztan prawie
patrzyłem na ciebie jak
oniemiały
i inna siedziała też obok dziewczyna
która rękę na kolanie mym
zbyt śmiele jakoś położyła
a ty gdy rękę jej zdjąłem brutalnie
jakby z radością patrzyłaś
na mnie
potem nagle sceneria inna
nad Wisłą widzę - powódź wielka
i fala za falą uderza
w kochany najdroższy
Wawel
i wtedy ty - ty mnie zaczepiłaś
ty moja dusza i moja jedyna
lecz smutne było twoje oblicze
szłaś głowę lekko spuszczając
na świeżo lakierowaną
uliczkę cichą i zapomnianą
wiem teraz czemu tak smutna byłaś
znam twoje imię - twą rękę i oczy
ja taką cię wyśniłem - ja taką
wymarzyłem
lecz nie wiem gdzie teraz jesteś
i czy cię nareszcie spotkam
i czy istniejesz gdzieś
w rosy kroplach…
