W lichym liściu kruszeje uśmiech.
Serce wybija ostatnie letnie rytmy.
Słońce jest jak zgniłe uczucie,
które wszystko skrapla w mroku.
Chciałabym omdleć dziś
w tym całym powietrzu,
zatopić się i usiąść
na zgiełku marzeń.
Pomyśleć o chwili,
tych wewnętrznych niewydarzeniach,
i ziścić plan morskiego potwora.
O szczęściu,
co w głębinach krąży.
O tej miłości, co się uśmiecha.
O przyjaźni zatopionej
w rdzawym kolorze fal.
O tańcu ponad nami
brązowych liści z falami.
