Leżę.
Wokół cisza.
Ręce delikatnie spoczywają pod kołdrą,
a w radiu płynie namiętna muzyka.
Ręką delikatnie ocieram się o nogę,
dotykając swoich piersi.
Oddech miarowo pulsuje w rytm piosenki,
jakby słowa same unosiły się ze mnie.
Przekraczam granicę jęku,
gdzieś między biustem a stopami,
mrużąc oczy zakrapiane łzami.
Pot miarowo spływa po moim ciele,
ciarki obezwładniają,
a dusza rozpływa się w przyjemności.
Gdzieś w przedpokoju
dobiega mnie Twój głos,
a ja już nie mogę,
nie umiem czekać.
Dochodzisz do mnie
z błyskiem w oczach,
całując namiętnie
i gasząc pragnienie dotykiem.
