W rozpaczy i grozie cierpienia,
z nadzieją odroczoną na lata.
Bezsilnością cienia zwątpienia,
z życia żywa ku śmieci zapłata.
W działaniu nie oszczędza nikogo.
O dobro jutra się nie troszczy,
spada gromem jak deszcz wrogo
i nie ma w przy tym żadnej litości.
W mądrości rozumu pustka,
nie była przelana nigdy do syta.
Empatii myśl nawet nie muska,
o przyzwolenie przecież nie pyta.
Jak może życie nie mieć wartości,
gdy swoje okiem tyranii widzi,
dopuszczając się okropności,
bezkarnie z cierpienia szydzi.
Innym tego co sobie niemiłe
i nic z tego sobie nie robiąc,
serwuje zatrważające chwile.
Nie da się tego rozumem pojąć.
Dość już tej co mord funduje,
niszczenia i egzystencji bałaganu!
Ostoję fundamentu życia rujnuje!
Przywrócić do sprzed wojny stanu!
29.08.2026 r. godz. 10:50
Elizabeth
