Wiersze
sobotnie popołudniaW sobotnie popołudnia wychodziłam Z matką na spacer Z półmroku wstępowało się W słoneczną kąpiel dnia Przechodnie bredząc o złocie Mieli oczy zmrużone od żaru Jakby zlepione miodem...
00

Aby być sobą, aby tworzyć
W sobotnie popołudnia wychodziłam Z matką na spacer Z półmroku wstępowało się W słoneczną kąpiel dnia Przechodnie bredząc o złocie Mieli oczy zmrużone od żaru Jakby zlepione miodem...
Stare mądre drzwi, Których ciemne westchnienia Wpuszczały i wypuszczały Pożartych przez ( cień) pleśń I oślepłych od starości ludzi Otworzyły się bezgłośnie I weszliśmy w ich życie...
Wszyscy oczekują zmiany Pozbywają się lęku przed Utratą czasu Bez chaosu gestów Spokojnie opadają w otchłań Jak długo można istnieć Bez szansy na przetrwanie Nie pytam Każdy...