Czuję się jak akapit
w opowiadaniu świata,
doklejona gdzieś na boku,
bez uczuć,
z pustką inną niż reszta,
wymemlana,
bez serca.
Siedzę i wzdycham
jak w najcięższej chorobie.
Nie widzę powietrza
ani siebie w grobie.
Zawieszona ostatkiem sił
wzdycham,
łapiąc boczny rytm.
Coś powinnam wziąć
lub oddać coś,
a ja tylko siedzę,
przecierając nos.
