Tak bezmyślnie a może z rozwagą
powiesiłeś swoje oczy na wieszaku
ten umieściłeś na drzwiach szafy
w pokoju mojej prywatnej sypialni
odszedłeś a twoje oczy zostały
patrzyły na mnie chyba lubieżnie
gdy nocną koszulkę do snu wkładałam
przez chwilę patrzyliśmy sobie w oczy
gdy światło zgasło twoje oczy
świeciły jak małe latarnie nocą
wkrótce zasnęłam one patrzyły
z rankiem i one znużone zasnęły
cicho przemknęłam więc do łazienki
po toalecie wróciłam one nie spały
rozbiegane chyba mnie szukały
przebrałam się i poszłam do pracy
gdy schowane w szkatułce oczy
wyjęłam i stanęłam przed tobą
aby ci je na czas pracy zwrócić
DZIĘKUJĘ, MAM INNE W ZAPASIE
z mocą rzuciłam w ciebie szkatułką
bo niby po co mi takie czyjeś oczy
które rozesłane do innych dziewczyn
i na inne także patrzą lubieżnie
znów jestem sama i zamykam oczy
teraz rozumiem że nie patrzenie
w oczy innych oczu a tylko w serce
tu się pożegnam bo ja nie mam serca
28.09.2026 r. godz. 13:28
Elizabeth
