Położyłam dłonie na twoich ramionach
wciągnęło mnie tornado pożądania
nie było czasu i pozostało bez pytań
w jedną bezkształtną bryłę się zlało
innym razem zawiesiłam ręce na szyi
nastąpiło podobnie jak przedtem
przepadłam w eksperymencie z kretesem
i tyle mnie już tego dnia widziano
dotknęłam delikatnie twojego karku
stojąc w milczeniu tuż za twoimi plecami
po chwili odwrócone mnie pochłonęły
i znów tego dnia nie było mnie na trochę
jakimś dziwnym jesteś urządzeniem
reagujesz na dotyk od razu jak sensor
i tak sobie myślę że jeszcze kiedyś
pobawić się tobą od czasu do czasu muszę
28.09.2026 r. godz. 13:54
Elizabeth
