Obraz tła Poetica

Wiersze i opowiadania — portal literacki

Czytaj i publikuj wiersze, opowiadania, artykuły i felietony

Opowiadania

Kawiarniany podglądacz

Elizabeth

Eliza Beth
Eliza Beth
19 września 2026·5 min czytania·3 Odwiedziny

      Pewnego cichego, nieco pochmurnego, jesiennego popołudnia poruszona jakimiś problemami niemłoda już kobieta, samotnie siedziała w kawiarni przy stoliku z filiżanką kawy. Nad nią wisiała okazała w naturalnych barwach dekoracja w formie wianka z liści, szyszek i niewielkich gałązek lawendy. Podziwiała przez chwilę kreatywność artystki, a potem pomyślała, że ją nieco przytłacza. Kobieta od dłuższego już czasu oczekiwała niecierpliwie na przyjaciółkę. Nerwowo obserwowała drzwi lokalu, nieznacznie pukając palcami o blat stolika, mając nadzieję, że zaraz ją w nich ujrzy. Zamówiła kruchą babeczkę z budyniem i malinami. Zawsze reagowała na stres podjadaniem. Poza tym musiała, czymś się zająć, aby ukryć nerwowe ruchy. Nagle rozległo się powiadomienie sms w jej telefonie komórkowym. Odczytała tekst.„PRZEPRASZAM, NIE MOGĘ PRZYJŚĆ NA SPOTKANIE. JUTRO WSZYSTKO WYJAŚNIĘ" Była wyraźnie rozczarowana, zwiesiła głowę nad stolikiem. Pomyślała, że tak bardzo liczyła na tę rozmowę. Nie chciała jeszcze iść do domu i po namyśle zamówiła herbatę. Nie miała ochoty na kolejną kawę. Wypiła tego dnia już cztery. Oczekując na zamówienie, energicznie otworzyła swój notes i coś w nim pośpiesznie zapisała. Po namyśle dopisała kolejna zdania. Nagle w pewnym momencie poczuła elektryzujący czyjś wzrok na sobie. Dyskretnie rozejrzała się na boki. Przy sąsiednim stoliku zauważyła, siedzącego jej zdaniem dziwnego nieznajomego. Patrzył na nią wprost z nad filiżanki. Przez cały czas jej pobytu w kawiarni obserwował ją, bez jej wcześniejszej świadomości tego faktu. Nie wiedziała kim jest i co tam robił. Poczuła przez chwilę jakiś niepokój. Niemal w tym samym momencie pomyślała sobie, że ją to w zasadzie nie interesuje. Jednak to było chwilowe, ponieważ on nagle wstał i pośpiesznie rzucił banknot na blat stolika. Następnie niemal wybiegł z kawiarni, zostawiając niedopitą kawę i rozrzucone serwetki z serwetnika, które nieopacznie spadały wokoło, pod wpływem jego nagłego poderwania się z krzesła i trącenie stolika. Cała ta akcja zwróciła jej i kilku osobom uwagę. Usłyszała nawet jakieś niechlubne szepty dezaprobaty pod jego adresem. Po chwili zgrabnymi ruchami młoda kelnerka zbierała serwetki i umieściła je w koszu na śmieci. Jane obserwowała te sceny z zaskoczeniem. Postanowiła poprosić o rachunek i gdy tylko zapłaciła, od razu wyszła z lokalu. Po drodze zapinała guziki płaszcza. Zawiązała w luźny węzeł aksamitny szalik na szyi. Tymczasem zaczął padać drobny deszcz. Automatycznie założyła na głowę kaptur. Z ciekawością rozejrzała się. Kogo miała nadzieję zobaczyć? Przyjaciółka już raczej nie przyjdzie. Jednak nie była zdziwiona, gdy zauważyła po chwili nieznajomego, który stał po markizą sklepu niedaleko, po drugiej stronie ulicy. Był wysoki, średniej budowy ciała, niemłody już podobnie jak ona, z niewielkim zarostem i wnikliwym charakterystycznym niemal magnetycznym wzrokiem, jakim patrzył na nią jeszcze w kawiarni. Teraz miała jego pełny obraz. Nadal zaintrygowana patrzyła w jego stronę. Mężczyzna odwrócił się i patrzył także na nią. Ta chwila trwała nie wiadomo dla niej jak długo. Czas jakby paradoksalnie się zatrzymał. Nie obserwowała żadnego ruchu. Przelatujący ptak został jakby zamrożony w locie. Podobnie osoby i auta przemieszczające się po ulicy. Uniosła swoją dłoń i uznała, że może nią poruszać. Spojrzała w stronę nieznajomego, a on ukłonił się jej. Było pewne, że brak ruchu nie dotyczył ich obojga. Poczuła niezwykle i intrygujące zdumienie. Chciała koniecznie dowiedzieć się, co się dzieje i dlaczego? Jaką rolę ona w tym pełni i ten nieznajomy. Jej ciekawość narastała z każdą chwilą, a towarzyszące wydarzeniu nieznane jej zjawiska, napawały także niemałym lękiem i ekscytacją w jednym. Obserwowała niewielkie wirujące światełka, coś jak refleksy powodowane odbiciem światła od kawałka lusterka lub innej lśniącej powierzchni. Momentami następowało rozszczepienie światła i ich interferencję manifestującą się w postaci chwilowych tęczy. Niebo przybierało wtedy różne pastelowe barwy. Spojrzała w kierunku pobliskiego jeziora i także po jego powierzchni roztaczały się niezwykłe widoki. Wijące się pasma świetlne, przemieszczały się wzdłuż jego długości. To barwne zjawisko przykuwało jej wzrok z każdą chwilą coraz bardziej, ale kątem oka obserwowała także mężczyznę. On wtedy nieznacznie się uśmiechał i pokazywał ruchem dłoni to, co się aktualnie działo w przestrzeni. Odniosła wrażenie, że to wszystko było dla niej, przeznaczone tylko dla jej widoku. „Czym sobie na to zasłużyłam? – Pytała samą siebie. Czuła radość, wzruszenie, wdzięczność i odrobinę dystansu. Zastanawiała się, czy jest o zdrowych zmysłach. Fascynujący widok jednak powoli się wygaszał, by pozostać po chwili tym sprzed poprzedniego stanu. Nagle zorientowała się, że zamrożony ptak poleciał dalej, a auta i piesi przemieszczali się w naturalny dla siebie sposób. Po drugiej stronie ulicy pod markizą wystawy sklepowej nie było nikogo. Przebiegła rozważnie przez jezdnię i weszła do owego sklepu. Przechodziła między szeregami regałów z butami i nigdzie nie widziała nieznajomego, który jakąś chwilę temu stał na ulicy pod owym sklepem. Nie rozumiała tego, co się działo. „Czy ze mną wszystko w porządku?” – Pomyślała z wątpliwością kolejny raz. W myślach odtworzyła wszystkie wydarzenia dnia, skupiając się na kilku ostatnich godzinach. Postanowiła wrócić do kawiarni, ale nie analizowała tego po co. Gdy stanęła w drzwiach, zauważyła przyjaciółkę, która machała do niej dłonią z nad stolika, aby dać jej znak, że tam jest. Podeszła się przywitać, a Margaret poprosiła, aby kelnerka przyjęła od nich zamówienie. Jane usiadła bez słowa i sięgnęła po swój telefon komórkowy, aby raz jeszcze odczytać sms od przyjaciółki. Niestety nie było tego dnia od niej żadnego powiadomienia. Wyjęła pośpiesznie swój notes i otworzyła go na stronie, gdzie wcześniej zapisała w nim kilka zdań. Tutaj również tego dnia nie było w nim żadnych notatek. Rozejrzała się po lokalu. Nie było w nim niczego, co wydawałoby się jej dziwne czy podejrzane. Margaret patrzyła na nią z niemałym niepokojem, a Jane na nią nie pamiętając zupełnie, jaki był powód ich spotkania.


Czy interesujące jest to, jaka mogła być dalsza historia Jane?


18.09.2026 r.  godz. 21:38


Elizabeth

Eliza Beth

Napisane przez

Eliza Beth

Piszę przede wszystkim prozę, ale i z poezją jest mi po drodze. Ponadto innymi moimi pasjami są: beading, sutasz, biżuteria z tkanin, florystyka, decoupage, pouring i artystyczne tynki. Uwielbiam muzykę i wszystko co związane jest z rozwojem duchowym.

Oceń utwór

Brak ocen, bądź pierwszy!

Wspieraj Poetica.pl

Tutaj najważniejsze są słowa — bez reklam, bez hałasu, bez rozpraszaczy.

Jeśli chcesz pomóc nam pisać dalszy ciąg Poetica.pl, postaw nam kawę lub wesprzyj nas na Patronite.

Dziękujemy!

Komentarze

, aby skomentować

Brak komentarzy. Zaloguj się, aby rozpocząć dyskusję.