Co u was ludzie nie chciani
W szmaty ze sklepu poubierani
Niekochani przez nikogo
Za to karani srogo
Wy którzy sami spędzacie dnie
Na rozmyślaniu, na tęsknocie
Za czym tęsknicie tak naprawdę
Czy wasze życie nie od zawsze było marne
Zaznaliście kiedyś miłości
Lub szeroko pojętej radości
Co u was ludzie nie chciani
Wiecznie na końcu stawiani
Jak trzymacie się sami ze sobą
Nie mając kontaktu z żadną osobą
Nawet rodzina was nie chce w swych ramach
Wasza potrzeba miłości nie zaspokajana
Za przyjaciela nikogo nie macie
Choć zawsze pomoc każdemu dacie
Lecz nikt was nie docenia
Wy skromne stworzenia
Co u was ludzie niechciani
Ciągle przez życie poniewierani
Jak wam się ogląda liczne seriale
W samotności przelatujecie przez nie niedbale
Jak wam się myśli w tej ciszy martwej
Jakbyście wyrok usłyszeli w sprawie karnej
Jak wasze pamiętniki zapełnione goryczą
Które powinny opiewać słodyczą
Jak wam się przełyka łzy w samotności
Czy zwalcza samemu swoje słabości
Co u was ludzie niechciani
Nigdy dostatecznie nie nagradzani
Tyle o was już słów napisałam
I właśnie sobie sprawę zdałam
Przecież ja jestem jednym z was
Też mam samotności swojej czas
Też jestem człowiekiem niechcianym
W szmaty ze sklepu poubieranym
Zawsze u wszystkich na końcu stawianym
Człowiekiem ciągle przez życie poniewieranym
Nigdy dostatecznie nie nagradzanym
Po prostu przez innych olanym
Dobrze was rozumiem i zaręczyć mogę
Że jeśli tylko tego potrzebujecie zawsze pomogę
Bo byłam w tym samym miejscu co wy
I dalej w miejscu stoję tym
