Gdzieś pod gałęzią wiosennego drzewa jabłoni
Mając wianek z kwiatów wspomnień na skroni
Przywołuje obrazy szczęścia malowane na twarzy
Co chwile miłe lecz nieprawdziwe sobie wymarzy
Czasem już ma dość żyć bez jego kolorów
Dylematów i decyzji wątpliwych wyborów
Tego okrutnego świata co go co dzień zatruwa
I w pęta emocji bez litości ciągle zakuwa
Nie ma wolności ani radości w sposobie
Bycia człowiekiem jedynie tylko w grobie
Tam nad nim ktoś może i zapłacze i powie
„ Nie wiem, coś mu tam chodziło, po głowie"
Chciałby może w życiu zbyt wiele jak to bywa
To rzecz dalece być szczęśliwym i wstydliwa
Bez miłości własnej beznadziei i braku wartości
Wzbudza jedynie u innych uczucie litości
Odrzuca czar wiosny za swej „chaty” oknami
Obywa się bez jej zacnych kolorów czarami
Nie znosi jej odoru i ten…oddech świeży
Gdyż już jej zupełnie od dawna nie wierzy
Oszukani osamotnieni stęsknieni – kochają
Wszystkiego już dość i zbyt wiele mają
Nie oczekują wegetują zaledwie o nic nie prosząc
Jedynie życie jakie im dano ledwie znosząc
Już nie zatroskani stracili w życiu zbyt wiele
Czekają na jakąkolwiek choć niewielką nadzieję
Ta przyjść nie może nie zna aktualnego adresu
Więc nie mogą odnieść już więcej żadnego sukcesu
9.03.2009 r.
Elizabeth
