Pierwsza godzina w nocy w pewnej przydworcowej poczekalni w niewielkim miasteczku. Zmiana czasu z letniego na zimowy, więc jest jakoś cicho i sennie. Nawet światło lamp jakby jest mniej natężone, dostosowując się do aktualnej sytuacji. Nikt z podróżujących nie pyta „Która jest godzina”. Za każdym razem wiszący na ścianie duży zegar, gdy ktoś tylko na niego zerka, wzrokiem jakby przepraszał, że żyje. Ktoś ze spuszczoną głową ukradkiem spogląda, z ręką na torbie podróżnej, może była pełna skradzionych kosztowności lub pieniędzy udając, jakby go realnie tu w ogóle nie było. Jakaś niemłoda już kobieta pociera swoje łydki, wyraźnie już ma dość podróży i jest zmęczona. Cóż gdy musi na dalszą, poczekać godzinę. Rozczarowana spogląda na swój naręczny zegarek co chwilę, to na duży zegar, aby czas porównać, a ten jakby się nadyma i pręży, aby czas dla niej przyśpieszyć. Jednak na nic to wszystko, aż nagle zrobił się czerwony. Jakaś wtulona w siebie para, może nawet młoda być może, w dalekiej są poślubnej podróży. Teraz doczekać się nie mogą, kiedy pociąg dalej ruszy. On gładzi ją po włosach, a ona patrzy mu w oczy. Pod oknem jakiś młody chłopak obserwuje, czy jakiegoś pociągu już nie podstawią. Chyba woli czekać w wagonie niż w poczekalni lub na peronie. Nagle wstaje, bo coś mu się wydaje, potem siada. Przy tablicy informacyjnej stoi szczupły starszy pan, do niego podchodzi jakaś w średnim wieku kobieta, może się znają. Z jakiegoś powodu tylko tu udają, obcych sobie ludzi. Rozmawiają o czymś, on wskazuje coś na tablicy. Ona wyraźnie zdziwiona, o coś jeszcze dopytuje. Minuty mijają powoli, jak to w porze nocy, więc sporo osób śpi na swoich walizkach. Mężczyzna z wąsem nawet sobie chrapie. W ciszy kilka osób klika w swoje telefony, a czas powoli im mija. Wtem nagle miły głos w megafonie informuje, że już kolej wznawia swoją dalszą pracę. Duży zegar na ścianie się ożywia i wyraźnie się cieszy. Niektórzy powoli wstają, a inni energicznie zbierają już swoje bagaże i udają się na swoje perony. A tu małe zamieszanie i ktoś nagle krzyczy - „Gdzie są moje rzeczy?” – zrozpaczony, ledwie trzymając się na nogach, widocznie mocno uraczony jakimś trunkiem. ludzie rozglądają się, nic nie rozumiejąc. Nie wiedzieć dlaczego, patrzą się po sobie. Nikt przecież ze swoich miejsc się nie ruszał. Jednak pytają o jego bagaż i co miał przy sobie. Okazało się, że znalazł się tam przypadkowo i śniło mu się, że był w podróży, a tym czasem powinien już dawno być w swoim domu. Pasażerowie zgodnie machnęli tylko rękoma. Zbyt zmęczeni, aby wnikać w cudze sprawy. Opuścili poczekalnię i poszli za innymi w stronę peronów. Po chwili w kolejności ich pociągi podjechały. Ta jedna, jak się wydaje martwa godzina, trwała dla podróżnych jak wieki. Cóż jednak, gdy tak podobno być musi. Szkoda tylko, że to musiało mieć miejsce i ich podróże trwały nieco, bo o godzinę dłużej.
27.10.2026 r. godz. 20:09
Elizabeth
.......................................................................................................................................................
Martwa godzina
Pierwsza w nocy w przydworcowej poczekalni
zmiana czasu więc jest jakoś cicho i sennie
nawet światło lamp jakby jest mniej natężone
nikt z podróżujących nie pyta „Która jest godzina”
ktoś ze spuszczoną głową ukradkiem spogląda
z ręką na torbie podróżnej jakby była pełna
skradzionych kosztowności lub pieniędzy
udając jakby go realnie tu w ogóle nie było
jakaś niemłoda już kobieta pociera swoje łydki
wyraźnie już ma dość podróży i jest zmęczona
cóż gdy musi na dalszą poczekać godzinę
rozczarowana spogląda na zegarek co chwilę
jakaś wtulona w siebie para może nawet młoda
być może w dalekiej są poślubnej podróży
doczekać się nie mogą gdy pociąg dalej ruszy
on gładzi ją po włosach ona patrzy mu w oczy
pod oknem jakiś młody chłopak obserwuje
czy jakiegoś pociągu już nie podstawiają
chyba woli czekać w wagonie niż na peronie
nagle wstaje bo coś mu się wydaje potem siada
przy tablicy informacyjnej stoi starszy pan
do niego podchodzi ta sama starsza kobieta
rozmawiają o czymś on wskazuje coś na niej
ona wyraźnie zdziwiona o coś jeszcze dopytuje
minuty mijają powoli jak to w porze nocy
więc sporo osób śpi na swoich walizkach
mężczyzna z wąsem nawet sobie chrapie
w ciszy kilka osób klika w swoje telefony
wtem miły głos w megafonie informuje
że już kolej wznawia swoją dalszą pracę
niektórzy powoli wstają a inni energicznie
zbierają swoje bagaże i idą na swoje perony
małe zamieszanie i ktoś nagle krzyczy
„Gdzie są moje rzeczy?” zrozpaczony
ludzie się rozglądają nic nie rozumiejąc
nikt przecież ze swoich miejsc się nie ruszał
pytają o jego bagaż co miał przy sobie
okazało się że znalazł się tam przypadkowo
śniło mu się że był w podróży a tym czasem
powinien już dawno być w swoim domu
pasażerowie zgodnie machnęli tylko rękoma
zbyt zmęczeni aby wnikać w cudze sprawy
opuścili poczekalnię i poszli w stronę peronów
po chwili w kolejności ich pociągi podjechały
ta jedna jak martwa godzina trwała jak wieki
cóż jednak gdy tak podobno być musi
szkoda jednak że to musiało mieć miejsce
i podróże trwałyby nieco bo o godzinę krócej
27.10.2026 r. godz. 20:09
Elizabeth
