Jak ten jesienny liść spadający z drzewa
tak i ja spadam powoli w nicość beznadziei
czasem zawieszam się na pajęczej sieci
wtedy odwiedza mnie pająk i je przerywa
spadam więc znowu co raz niżej i niżej
mijają mnie kolorowe jesienne liście
dziwią się że są ode mnie pierwsze
a mnie przecież nie śpieszy się donikąd
lot chociaż długi i trwa całe moje życie
ileż to jeszcze na to potrzeba czasu
i dotknąć matki Ziemi by mnie przytuliła
chłonąc w cichej wiecznej mojej mogile
24.10.2026 r. godz. 9:54
Elizabeth
