Przez życie szedł poczuciem winy wiedziony.
Ciągle dbał, by nikt nie był zawiedziony.
Popełniał błędy, wciąż ludzi zawodził.
W swoich porażkach raz tonął, raz brodził.
W końcu zatrzymał się i spojrzał na siebie.
Nigdy nie pozostawił nikogo w potrzebie.
Nigdy nie chciał krzywdy wyrządzić.
Dlaczego tak źle o sobie mógł sądzić?
A może musi się skupić na sobie?
I zamiast myśleć o drugiej osobie,
By cieszyć się życiem swoim ponownie.
By ruszyć przez nie, tym razem swobodnie.
Nie oglądając się ciągle na ludzi.
Nieważne, jakie uczucia to wzbudzi.
I poznać wreszcie siebie samego.
I w końcu zaznać życia własnego.
