Z nitki ciekawości, którą wyciągam z siebie,
szyję aksamitne ubranie.
Małą, komiczną sukienkę
z haftem gnostyckich liter
i koronką prawie ślubną.
Obracam ją na manekinie,
patrząc na każdy szew,
by uczucie w niej wszyte
układało się w prostocie.
Jednak na końcu każdej falbany
ciekawość dokładam omdlałą,
by rozglądała się wokół
i tworzyła odcienie życia.
Tak uszytą sukienkę
nakładam na drogi czułe,
by iść między drzewami,
po trawach zielonego smutku,
i ściągać nici z tego,
jak opis ze świata,
szyjąc garnitur,
na którym łata na łacie
się łata.
