
Poetica.pl
Aby być sobą, aby tworzyć
Moonsee
czy starczy odwagi kiedyś przed nim stanąć z powyciąganymi kieszeniami mógłby chociaż zadzwonić że przyjdzie zdążyłabym poprawić fryzurę wykrzyczeć jeszcze zdewociałe mea culpa...
ostatni guzik od koszuli szepcze najczulsze dobrej nocy jedwabnym szlakiem ciepłej skóry wędrujesz poza horyzonty rosnę w spojrzeniach niczym księżyc a noc się kurczy coraz...
nim zaśniesz w łóżku ze zgryzotą policz wyrzuty na sumieniu które przychodzą późną nocą żeby sen zabrać zmęczonemu masz prawo sądzić i oceniać lecz przecież w każdym wina leży...
kiedy okryjesz ciepłym oddechem zatonę w ramion kącie rozwartym spalimy księżyc na nocnym niebie gdy wpłyniesz we mnie przekrzyczę gwiazdy przylgniemy mocno do siebie czule a niebo...
każda sekunda odgaduje myśli za drzwiami czas przędzie samotność po zamkniętej orbicie ubywają dwa ciała niebieskie wplątane w wyschniętą pościel odchodzisz poboczem mlecznej drogi...