Zabiegane myśli tupoczą po dywanie,
krzątają się i pichcą.
Humor jako danie.
Ciągle przekomarzają się
w słowie przepisu:
trochę soli smutku,
a trochę pieprzu dla picu,
szczyptę zachłanności,
by dzień umilić żywy,
i troszkę gałki,
by być życzliwym.
Danie tak gotują,
by wszystkiego dać,
nie umniejszać,
zamieszać
i wylać na blachę,
by upiec humor
jako danie ze smakiem.
