każda sekunda odgaduje myśli za drzwiami czas przędzie samotność po zamkniętej orbicie ubywają dwa ciała niebieskie wplątane w wyschniętą pościel odchodzisz poboczem mlecznej drogi...

Poetica.pl
Aby być sobą, aby tworzyć
Moonsee
kiedy okryjesz ciepłym oddechem zatonę w ramion kącie rozwartym spalimy księżyc na nocnym niebie gdy wpłyniesz we mnie przekrzyczę gwiazdy przylgniemy mocno do siebie czule a niebo...
nim zaśniesz w łóżku ze zgryzotą policz wyrzuty na sumieniu które przychodzą późną nocą żeby sen zabrać zmęczonemu masz prawo sądzić i oceniać lecz przecież w każdym wina leży...
ostatni guzik od koszuli szepcze najczulsze dobrej nocy jedwabnym szlakiem ciepłej skóry wędrujesz poza horyzonty rosnę w spojrzeniach niczym księżyc a noc się kurczy coraz...
czy starczy odwagi kiedyś przed nim stanąć z powyciąganymi kieszeniami mógłby chociaż zadzwonić że przyjdzie zdążyłabym poprawić fryzurę wykrzyczeć jeszcze zdewociałe mea culpa...
życie to nie jest bajka z uśmiechem co dzień mówisz wolę podróże w kłamstwa w kołysce z chmur się budzić otulić się księżycem na każde dobrej nocy tam mogę żyć w zachwycie bez...
Jesteś aniołem co strącił z nieba prosto na dłonie dwa białe skrzydła przysiadasz obok i cicho śpiewasz wiem będziesz obok pókim nie znikła jesteś jak burza która orzeźwia...
Starość przyszła w odwiedziny przydreptała o lasce osiadła na komodzie i co dzień wygląda przez okno okruszkami minionych wiosen otula się w dobranoc czasem zapominając jak pachną...
po twarzy nasiąkniętej zmęczeniem po tęsknocie spłynęło kilka pereł nadziei ku osłodzie i ręce lekko drżące utkwiły wnet w bezruchu przybrane złotem słońce spaliło resztki smutku...