Mam słów dla Pani tyle - z rosy pereł porannych utkanych W czarnych nocy pościelach Snów tyle dla Pani chowam... Jesiennych alei obraz w olśnieniach złota blasku nigdy...

Poetica.pl
Aby być sobą, aby tworzyć
Christavao
...
Czekanie marcowe Marzec zanosi szarością przygotowane do lotu zielono utęsknione wygłodniałe źrenice Ze wschodu krzyczy jeszcze chłód – coraz ciszej dobiega niski głos spod grubych...
O Bogowie! Wiosny absynt w siebie leję Jasnozielone zachwyty szalone Nawożą marcową zgniliznę Oddechów konającej zimy Łajnem psów udomowionych Bladosłonecznym porankiem W rabatach...
Wspomnienia pozostawiają ślady Zadziwiająco trwałe i o smutnym smaku Posupłane niewidzialne nitki Łączą je nieodmiennie w parę z żalem Wspomnienia przychodzą jasne Reinkarnują...
Gdyby zapomnieć się na chwilę w konwaliowych łożach gdzieś nad brzegiem morza chwytać chwile jak motyle Gdyby raz nie zaprzeć się chęci na stęsknionym ciele mój jasny Aniele...
Piszesz mi: za późno... Aksamitna powściągliwość zasłania wstydliwym ruchem piersi pełne od zbyt gwałtownych uniesień Odchodzisz o zmierzchu trzema słowami W pustych horyzontach...
Spoglądam na cienie minione W imadle zaciśniętych pięści Knebluje usta Zwątpionym dociekaniom nadmiernym analizom Wpatrując się skrycie Unikam wzroku By widzieć Nie widząc niczego...
Zaczerwienione oczy toną w ciekłokrytsalicznej potrzebie cyberodczuwania wytarty klawisz F5 rozrywa koperty bez zawartości oczekiwanych telegramów wiadomości elektronicznych znaków...
Gdybym sprawił noc Jedną tylko modlitwą Glob szalony w cugle spiął I w uniesieniu oddech zbyt szybki oddawał światłu księżyca w twych włosach... prosił bym boga by słońce NIGDY Już...
Gwałtowne płomienie wczesnowiosennych pożarów, koleją rzeczy wzniecanych, trawią przepięknie słomianą jesień wieku zieleni wiosen poprzednich... Spowite siwym obłokiem kadzidlanych...
atłasy litanii niewysłuchanych rozkładam u Twoich stóp abyś bezpiecznie błądziła w gąszczu ramion moich Dywany czerwone od krwi wrzenia na Twojej drodze rozwijam by ścieżki wiadome...
Młode słońce jak ogień Pajęczynę snu skrapla W rosę poranka przejrzystą Przez zielone przeźrocza niewidomy dotykam lekkich zapachów tysiąca tęcz, konturów wszechrzeczy chmury...