*** miraże jak tango milonga serpentyny niczym srebrne pasma twych włosów i bójka pod sklepem odór pijaka jesteś moją miłością jasną czystą i prostą spotykam cię czasem gdy zasnę...

Wiersze i opowiadania — portal literacki
Czytaj i publikuj wiersze, opowiadania, artykuły i felietony
Wszystkie utwory
Odkryj najnowsze publikacje z całej biblioteki Poetica.
Zapach deszczu nagle zaskoczył ciszę Smak tęsknoty rozjaśnił tajemnicy mrok Spojrzenia co nadal, gdzieś nad nią wiszą Myśli pogubionych straciliśmy znów tok Dotyk deszczu już nie...
W jesiennej ciszy na jej granicy mgła W szeleście liści pod stopami w lesie Gdzieś wiatrem targana wieść gna Cóż za wiadomość w ten czas niesie? Za oknem deszcz potokiem ślad...
Bywa, że nic nie przypiął i nic też nie przyłatał z niczego tak przecież, ani wziąć, ani też dać naiwność z jakąś beznadzieją ktoś pobratał i ktoś zwykł tylko dawać, a inny tylko...
W oddali tajemnicy zza chmur nieba Po drodze do wspomnień z przyszłości Nie jedną drogę przejść samemu trzeba Pomimo burz deszczu chłodu i odległości W schronieniu przed...
W wazonie na stole stoją sztywno zasady przy nim leży otwarta gorzka tabliczka złudzeń z pestkami wielu rozczarowań dalej zapisany stary zeszyt skarg i zażaleń za oknem czarne...
korzenie zapuszczam wgłąb zbitej ziemi dokładnie podlewam by je rozprzestrzenić by sięgnąć najdalej daleko za morze by dotknąć drugiego najgłębiej jak mogę by w górę się wzbić...
na wietrze się kołyszą myśli splecione z ciszą w warkocz ze wspomnień utkany z pytań nigdy niezadanych z odpowiedzi w gardle stojących i ze słów niepoprawnie wzruszających i...
na brzegu rzeki woda płynie i zmywa najskrytsze lęki i szepcze… i podpowiada jak pozbyć się ciężaru świata jak płynąć z nurtem się nie opierać jak puścić łzy a nie je zbierać a ty...
ciągle powraca subtelnym tonem w chwilach najmniej spodziewanych zawsze z uczucia brzmieniem by odbić się od serca ściany ciągle powraca z cichą nadzieją z głębin mojego istnienia...
nieznanego w czynach w myślach bezkształtnego lękam się drżę z przerażenia bo mieć śmiem odwagę w marzeniach bo z jaskiń nie widzę wierzchołka góry i nic tylko liczę przeklęte mury...
w objęciach się rozpływam w kojących ramionach ludzką zgubę zmywam i tak otulona przecieram nowe szlaki w pełnym zaufaniu że z pustki objawią się znaki że w wyczerpaniu usłyszę...